Typ spod Sopotu

W połowie lata, w pewną sobotę,
typ spod Sopotu kupił kapotę,
lecz miał z kapotą niemały kłopot,
bo mu kapota wpadała w łopot.
Klap! klap! kapota klapie na typie,
typ spod kapoty na klapy łypie,
klapie klapami typa kapota,
z łopotem typem kapota miota.
Wtem tupnął na mnie typ spod Sopotu:

  • Dość mam łypania, klap i łopotu!
    Kto dziś kupuje ten typ kapoty?!
    I po co pisać takie głupoty…